Uwaga uwaga, niebezpieczny wzrost Monikafieber. Rozprzestrzenia się szybciej, niż odpowiednie służby ratunkowe zdążą zareagować. Na szczęście meteorolodzy zapowiadają ochłodzenie. Zbijanie temperatury rozpocząć można od wyjścia na pole (na dwór, wersja dla Nie-małopolan) i wytarzania się w świeżym śniegu. Co prawda niektórzy donoszą, że takie działanie skutkować może raczej wzrostem Monikafieber. Ale ile przyjemności!
Naukowcy próbują ustalić przyczynę zapadania na Monikafieber. Do tej pory próby niestety się nie powiodły. Stopniowo jednak wykluczane zostają takie prozaiczne czynniki jak: przeziębienie, zmiany pogody, bakterie, a nawet wirus grypy. Sprawa zaczyna wyglądać poważnie. Nie wiadomo co to za choroba, dlaczego się pojawiła, jakie są dokładnie jej skutki.
Nieśmiałe głosy wspominają coś o rozpaczy ducha, ale szerokie koła szybko uciszają takie głosy. Kto to widział w dzisiejszym świecie zapadać na "chorobę (nie) na śmierć"? Na melancholię czy zwątpienie jako rozpacz? Panie kolego, przecież to jest pomysł absurdalny i zupełnie nie przystający nikomu poważnemu. Że niby duch się szarpie w niepewności? Że gorączka skacze, bo człowiek się wewnętrznie szamocze? E tam. Panie kolego, zająłby się pan w końcu czymś poważnym, a nie takimi głupotami. Trzeba się zastanowić, czy placebo jest metodą moralnie dopuszczalną, a nie rozważać jakieś wypaczanie się ducha. Potrzeba konkretu, a nie dywagacji o tym, czego istnienie jest wątpliwe!
Komunikat Ministerstwa Zdrowia: "Mili państwo. Zawiadamiamy uroczyście, że rozpoczęliśmy usuwanie osobników zarażonych Monikafieber, ponieważ choroba rozprzestrzenia się coraz bardziej. Jako że trudno wykryć, kto jest chory, a kto nie, eliminujemy wszystkich podejrzanych. Należy zachować spokój, normalnym obywatelom nic nie grozi!"
Prosimy nie odchodzić od teleekranów!
OdpowiedzUsuńOt tak mi się skojarzyło z "Rokiem 1984".
Spróbuj ograniczyć wstrząsające czynności (nie patrz na zegarek, by nie widzieć upływającego czasu, nie oglądaj "matura to bzdura", by nie przeraziła Cię małość i żałosność ludzkiego rozumu jak i ducha).
Chciałam zaproponować Monty Pythona, ale absurd z nim związany może przypomnieć uczucie absurdu.
Nie wiem, idź obierać ziemniaki, ale nie tak, by wpaść w rutynę, bo znowu Fieber Cię dorwie.
Dopóki mogą Cię złapać trzeba się ukrywać.
Zawsze mogę zapalić lawendową świeczkę!:)
OdpowiedzUsuń