Czasem świat zakręca. Wtedy, ze strachu przed olbrzymią prędkością jego ruchu, zamykam oczy. Gdy otwieram je ponownie zdarza mi się, że przez ułamek chwili patrzę na siebie od tyłu. Widzę wtedy swoje plecy, jedną z niewielu części ciała (należą do nich także oczy i twarz) których nie można zobaczyć w samym sobie. Wykorzystuję tą prawidłowość jako test rzeczywistość. Zasady są proste. Najpierw zadaję sobie pytanie: czy mogłabym zobaczyć teraz swoje plecy? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie” – wszystko w porządku, to co widzę jest realne. Odpowiedź „tak” – jest powodem do niepokoju.
Dlaczego o tym piszę? Otóż wczoraj zobaczyłam swoje plecy i nie mogę oderwać od nich wzroku.. zawołałam się po imieniu, a „ja-na-którą-patrzyłam” odwróciła się. Stanęłam przed sobą tak, jak staję się przed drugim człowiekiem. Bez pośrednictwa tafli lustra. Bez zimnej, nieczułej protezy stworzonej przez cywilizację po to, aby człowiek mógł bez końca kreować kolejne swoje wizerunki. Odbicie w lustrze jest bezkrytyczne. Możesz mu odjąć lub dodać kilka lat życia. To możliwe, przecież ono nie żyje naprawdę. Możesz podnieść jego kąciki ust i nazwać ten grymas uśmiechem. To możliwe, ono nie zna radości ani smutku. Możesz patrzeć na nie tak długo, aż przywiążesz się do niego, aż się z nim utożsamisz. To możliwe, w końcu po to zostały stworzone lustra. Sens ich istnienia jest prosty: sprawić abyś uwierzył, że „ten-na-kogo-patrzysz” jest tobą. Sprawić abyś myślał, że w tobie nie ma nic więcej, nic dalej, żadnej drugiej strony, żadnych pleców. Jeśli w to uwierzysz będziesz mógł, w zależności od potrzeby być: młodszy lub starszy niż jesteś; szczęśliwszy lub bardziej smutny. Tylko czasem, na zakręcie świata zdumiony zdołasz spojrzeć na siebie od tyłu. To, co wtedy zobaczysz nie będzie realne. Czy będzie prawdziwe?
To ja już wiem, skąd mój niepokój o Ciebie!:D
OdpowiedzUsuńSpojrzenie na plecy- ciekawa figura interpretacyjna. Mój kolega nazywa to pozbywaniem się złudzeń.
Kto by pomyślał, że lustra to takie bestie, które odcinają nas od nas samych? Zwodzą i ciągają na manowce? A ja czasem patrzę na siebie w lustrze i się nie rozpoznaję. Może lustro wcale nie ma takiej mocy zwodzącej wtedy?
Że pracuję nad Kierkegaardem teraz, wszystko kojarzy mi się z jego myślą. Lustro powoduje, że mamy zafałszowany obraz siebie, tj. patrzymy tylko na materię, cielesność, podczas gdy w człowieku jeszcze dusza siedzi, no i duch. W lustrze tego zobaczyć się nie da. Ale mówią, że oczy są odbiciem duszy; czasem wydaje mi się, że coś w tym jest...
Lustro? Takie typowe lustro odbija dokładnie to, co opisała Fieber. Ale nie ograniczajmy się do takiego rozumienia tylko. Inni ludzie i ich oczy to lustra, w których się przeglądamy. Zwierciadła, które odbijają już nie tylko materię i to, jak wyglądamy, jak się poruszamy. Te zwierciadła odbijają już zdecydowanie więcej rzeczy i cech. Dlatego przeglądajmy się też w nich. Ale bądźmy uważni, bo ludzie-lustra bywają krzywe lub popękane bardziej subtelnie. I człowiek musi zwrócić uwagę na to, na jakie lustro patrzy.
OdpowiedzUsuń