środa, 16 lutego 2011

Czarodziejska góra

"Czymże tedy jest życie? Jest ciepłem, wytworem cieplnym czegoś, co utrzymuje formę, choć samo jej nie ma, jest gorączką materii towarzyszącą procesowi bezustannego rozkładu i odradzania się drobin białka, tak skomplikowanych i tak kunsztownie skonstruowanych, że aż nietrwałych i niedających się utrzymać. Jest istnieniem tego, co właściwie nie może istnieć, co w słodkiej męce chwieje się tylko między bytem a niebytem podczas zawikłanego i gorączkowego procesu rozpadu i wiecznego stawania się. Nie jest materialne, i nie jest z ducha. Jest czymś pośrednim, jest zjawiskiem uwarunkowanym przez materię, niby tęcza na wodospadzie, niby płomień. Ale choć niematerialne, jest zmysłowe, aż do rozkoszy i obrzydzenia, jest bezwstydem materii, która uzyskała wrażliwość na samą siebie i na bodźce z zewnątrz, jest wyuzdaną formą istnienia. Jest sekretnie wyczuwalną ruchliwością w dziewiczym chłodzie wszechbytu (...)." 

Oto próbka rozważań młodego Hansa Castropa, głównego bohatera powieści "Czarodziejska góra" ("Der Zauberberg") Tomasza Manna. Jeśli ktoś ma ochotę na kawał dobrej literatury, zachęcam! Posiada wszystkie cechy porządnej lektury: jest długa, czyta się powoli, akcja rozkręca się stopniowo i zaskakuje, bo natrafić można na takie kwiatki jak ten powyżej. I powoduje ten gorączkowy stan ducha, kiedy po odłożeniu książki nie za bardzo wiadomo, co ze sobą zrobić i o co w ogóle chodzi. Mann niewątpliwie musiał doświadczać jakiejś Geistfieber co najmniej. 

Mann więc pyta: czymże tedy jest życie? A ja pracuję nad Kierkegaardem, który zapytuje: cóż jest duch, cóż jest sobość? Poszukiwanie odpowiedzi na tego typu pytania jest fascynujące, choć niestety towarzyszy temu poczucie, że i tak się jej nigdy nie znajdzie. Uprawniony więc mógłby być wniosek, że poświęcanie życia takim zagadkom jest smutne. Ja go jednak nie wyciągam, bo chcę wierzyć, że do odpowiedzi można się nieco przybliżyć, badając różne zjawiska i doświadczenia, badając owo pulsowanie życia... 
Alpy Julijskie, wyprawa 2009r.

A gdzie życie pulsuje najmocniej? W górach! Prawda, Anno Freud? :) 

2 komentarze:

  1. Ty mnie nie podpuszczaj i bez tego odpowiedziałabym Ci w ten sam sposób. czasem myślę nawet, ze tylko w górach ono naprawdę płynie, poza nimi jest jak na mieliźnie zupełnie bezradne. co do szukania odpowiedzi. nie wiem czy można ją znaleźć ale na pewno zawsze można starać się jak najlepiej sformułować pytanie.
    "nie wiemy z góry, jak brzmi prawidłowo zadane pytanie i często nie wiemy tego dopóty, dopóki nie jesteśmy bliscy uzyskania odpowiedzi". Steven Weinberg
    a góry mówią, że jedna jest tylko mądrość..

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówią, że filozofia uczy jedynie stawiać pytania, ale odpowiedzi już nie daje. Choć prawidłowo sformułowane pytanie to już połowa sukcesu! A cytat świetny.
    W "Czarodziejskiej górze" jest dokładnie ten podział, o którym wspominasz; wciąż powtarza się motyw "bo u nas, w górze, jest tak a tak; nie to, co w dole..."
    Czyżby znów dzielenie świata? Taka mała schizofrenia?;)

    OdpowiedzUsuń