Fieber ma to do siebie, że dopada wszelkie możliwe byty, osacza je i przywraca do pionu. Czasem jednak natrafia na przeszkody, materia stawia opór. Ostatnio nawet coraz częściej. Świat okazuje się być wrogi gorączce.
Powiadają, że odczucie oporu to jeden z przejawów istniejącej rzeczywistości. Dopiero czując napór stwierdzamy, że jesteśmy w świecie (in-der-Welt-sein). Materia stawia opór duchowi (Geist). Człowiek poprzez swą wolę działa na świat, a świat temu działaniu się nie poddaje. Co więcej, w świecie daje o sobie znać pierwiastek ciemny, nieogarniony, nieopanowany, mroczny. Światło nie jest go w stanie przeniknąć. Czasem wygląda to tak, jakby światem rządziła shopenhauerowska wola, a człowiek nijak nie potrafił sobie z nią poradzić.
Codziennie Fieber zmaga się z takim światem, usiłując go rozgorączkować, u-duchowić.
Świat stawia opór. I wtedy rozlega się rozdzierający ducha krzyk.
I to mi się podoba, próba przejęcia rządów nad małym kawałkiem świata koło siebie :]. Z czym tak dokładnie walczysz?
OdpowiedzUsuńJak boli, to znaczy, że żyje? ;)
OdpowiedzUsuńA może warto się sprowokować Schopenhauerem, wskoczyc do buddyzmu, nie wywierać nacisku, żeby nie czuć oporu, porzucając akcję unicestwić reakcję?
A moze z drugiej strony opór stawiają inne gorączki? Może całe armady bakterii pływające w naszej krwi gonią jedna za drugą, zatapiając kolejne okręty i zostawiając pogorączkowe wraki? Może każdy ma w sobie gorączkę gorączek?
I co jest takiego w pionie? Pion oznacza koniec gorączki? Czy tylko koniec gorączki gorączek?
@ Czerwony Kapturek: żeby Fieber zadowalał kawałek świata, wszystko byłoby prostsze:D Lepiej zapytać: z czym Fieber nie walczy?:D
OdpowiedzUsuńA intempestivus: łolaboga, buddyzm, pfe! zaniechać akcji to zaniechać życia, etyczności, woli mocy i wielu innych kluczowych spraw! Ale masz rację: jak jest opór, to jest życie. Inne gorączki też są, i to chyba w tym wszystkim jest najtrudniejsze. Próbujesz opchnąć swoją, a tam już na wystawie jest ich o niebo więcej...
no cóż, trzeba się nadal gorączkować, cóż pozostało:D
Intempestivus (ie?), pierwszy akapit godny Audytora ;). Na świecie nie ma porządku, gorączka musi być zawsze. Nie poczuje się żaru czegokolwiek, jeśli ciało by trwać miało nieustannie w 36,6 stopniach.
OdpowiedzUsuńPytanie 'z czym Fieber nie walczy' zostawiam na inny czas ;), pozdrawiam
@Czerwony kapturek: taka mała prowokacja;). Ale z drugiej strony - jest jakieś optimum? I jakie są extrema? I czy gorączka nie dotyczy tylko świata ludzi? I czy świat naprawdę przejmuje się naszym byciem-w-nim i nie istniałby bez niego? Nie wiem do końca dlaczego, ale nasuwa mi się "Piosenka o końcu świata". I może to nieładnie robić autodwołania, ale tutaj jest coś "a propos": http://intempestivus.wordpress.com/2009/07/13/wierszoskladanie/ .
OdpowiedzUsuńJa lubię porównanie do huśtawki. Chodzi o to, by huśtać się wysoko, w jedną i drugą stronę, iść ze skrajności w skrajność, bo tylko wtedy zabawa ma sens. Ale jednak dwa razy częściej jesteśmy blisko ziemi ;). Może za często spodziewamy się po życiu rzeczy wielkich?
OdpowiedzUsuńNa świecie jest przecież wiele światów, istnieją takie, w których jesteśmy bohaterami pierwszych stron gazet, księżniczkami, i takie, gdzie stanowimy mały, szary element tłumu. Po czym jakiś świat się kończy. 'Gdy zadeptujemy mrówkę, mało kto się przejmuje jej osobistą tragedią. Od kiedy człowiek przestaje być mrówką dla innych, a jego strata zaczyna być zauważalna, bolesna?'
Ładny wiersz, ideowo wykonalny ;)
Ładna idea - a co powiesz na wesołe measteczko? Wielość ruchów, wielość granic, wielość skrajności...
OdpowiedzUsuńNie wiem, ile jest światów, choć zawsze podobał mi sie pomysł światów równoległych. Wystarczy, że mam swój jeden, w którym chcę być najlepiej, jak mogę, bez znaczenia, że świat najmniej się tym wszystkim przejmuje.
Dziękuję, polecam się dalszej lekturze ;). I na koniec coś, co mi sie nasunęło: http://www.youtube.com/watch?v=buqtdpuZxvk